|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/08/25 00:37
Sett, moim amatorskim zdaniem erotycznie wiąże Was raczej koniunkcja Twojego Ksieżyca z Jego Marsem a romantyczne uczucia gwarantują może i przemglone podwójne koniunkcje Waszych Wenusek i Neptunów...+ Jego Słońce na Twoim Neptunie - mącisz mu w świadomości hihih. Koniunkcja Merkurego i Wenus też fajnie rokuje i jego Słonce w Twoim VII domku... Życzę niekończącej się bajki z happy endem
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/08/25 08:52
Dzięki. Jakiś ten układ wogóle inny od tych jakie spotykałam.Zazwyczaj moi partnerzy aspektowali moje Słońce swoim Księżycem poprzez koniunkcję,tygon lub sekstyl.Tu spotykam się z 1-stopniową kwadraturą jego Księżyca do mojego Słonka i chyba tak łatwo nie będzie,bo oboje raczej mamy silniejsze charaktery.Moja Wenus w koniunkcji z jego Słońcem, Merkurym,Neptunem i w trygonie do Księżyca.Niby tak milusińsko...ale chyba tylko z mojej strony,bo półsekstyl jego Wenus do mojego Księżyca to tylko bardzo leciutki uśmiech w moją stronę. Natomist pierwszy raz moje szkodniki Saturn i Mars nie zakłócają relacji. Saturn w samych trygonach do jego Słońca,Wenus,Neptuna,a Marsik w trygonie do Jowisza i sekstylu do Asc.I co z tego? Skoro ja w takim układzie czuję się bardziej jak kochanka niż partnerka,chociaż oczywiście oboje jesteśmy wolni.Mam wrażenie,że nie ja rozdaję karty w tej rozgrywce.
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/03 23:18
Temat zamknięty. Obiekt zmienił orbitę,a synastria się rozpadła  Czy ktoś mógłby mi powiedzieć co siedzi w tym moim "przeklętym" horoskopie,że mężczyźni uciekają ode mnie gdzie pieprz rośnie? Gdyby się to zdarzało sporadycznie to w porządku,a po 20 którymś razie zaczynam się zastanawiać co ze mną jest nie tak. Im bardziej jestem dla nich miła,tym bardziej uciekają. No dramat jakiś.
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 00:17
Skoro masz dużo w Skorpionie, to może kwestia zaborczości? Kiedyś napisano tutaj o koniunkcji Wenus z Neptunem że partnerzy znikają jak kamfora, z pewnością trzeba się sporo nagimnastykować przy takim układzie, aby związek funkcjonował jak należy.
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 07:54
Przepracowałam zaborczość i panuję nad zazdrością.Byłam teraz cztery lata sama także miałam dużo czasu,żeby zastanowić się nad sobą,swoim postępowaniem i tym czego potrzebuje.Myślałam,że może to przez kwadrat Księżyca do Saturna,ale też po wielkich trudach nauczyłam się uzewnętrzniać i okazywać uczucia.I kiedy już myślałam,że wreszcie uśmiechnęło się do mnie szczęście...pach i powtórka z rozrywki. Koniunkcja Wenus i Neptuna? Rzeczywiście jak kocham to na zabój i nic innego niż uczucia się nie liczy,potrafię się ładnie zauroczyć.Ale teraz straciłam już nadzieję,że kiedykolwiek uda mi się stworzyć jakikolwiek związek.
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 13:03
sett cytat: Przepracowałam zaborczość i panuję nad zazdrością. To mnie rozbawiło, chociaż pewnie nie miałaś takich intencji Takie wyznanie silnego Skorpiona, to niezwykła sprawa Z drugiej strony aspekty do Wenus (Neptun) i Marsa (Uran) mocno zmieniają wpływ Twojego słoneczno - księżycowego znaku.
Byłam teraz cztery lata sama także miałam dużo czasu,żeby zastanowić się nad sobą,swoim postępowaniem i tym czego potrzebuje.Myślałam,że może to przez kwadrat Księżyca do Saturna,ale też po wielkich trudach nauczyłam się uzewnętrzniać i okazywać uczucia.I kiedy już myślałam,że wreszcie uśmiechnęło się do mnie szczęście...pach i powtórka z rozrywki. Koniunkcja Wenus i Neptuna? Rzeczywiście jak kocham to na zabój i nic innego niż uczucia się nie liczy,potrafię się ładnie zauroczyć.Ale teraz straciłam już nadzieję,że kiedykolwiek uda mi się stworzyć jakikolwiek związek. Pod tym ja też mogę się podpisać i pewnie kilka innych osób. Planety miłości http://astromix.pl/content/view/126/223/ są u Ciebie mocno aspektowane, te wpływy z pewnością widać na zewnątrz. Aspekty do Słońca i Księżyca są bardziej w nas, nie widać tych wpływów w kontaktach międzyludzkich, łatwiej możemy je ukryć i zatrzymać dla siebie. Problemy partnerskie, jeśli chcesz to tak nazywać, tkwią w położeniu Wenus i Marsa. Tak krótko, Wenus jest u Ciebie wyidealizowana, a Mars mocno energetyczny, może jesteś zbyt porywcza i nieobliczalna, oczywiście w skali osobistych relacji.
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 14:08
Witam, Niestety Astromix ma rację sett, masz, az 4 planety w Skorpionie! plus wezel. Ty tego mozesz nie zauwazac, ale faceci to wyczuwają. Twoja emocjonalnosc i zawłaszczanie parnerami moze byc dla nich męcząca. Niestety tez mam ten problem z moją Wenus i ASC w Skorpionie. Chęc kontroli partnera jest silniejsza ode mnie Angazujesz sie emocjami bardzo mocno, bo Skorpiony inaczej nie potrafią. Chociaz twoj Merkury w Wadze podpowiada ci , musi byc ladnie i bez konfliktow, twoj Skorpion przezywa prawdziwe piekło w Tobie.
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 17:36
wenusia cytat: Witam, Niestety Astromix ma rację sett, masz, az 4 planety w Skorpionie! plus wezel. Ty tego mozesz nie zauwazac, ale faceci to wyczuwają. Twoja emocjonalnosc i zawłaszczanie parnerami moze byc dla nich męcząca. Szczególnie dla tych, którzy nie chcą się angażować, ale gdy trafisz wreszcie na tego właściwego, co najważniejsze podobnego do Ciebie w swojej emocjonalności, to nie będzie to dla niego problemem, może wręcz przeciwnie, będzie czymś pożądanym.
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 17:43
A Ty Taguniu nie chcesz się wymienić klkoma planetkami tak na jakiś czas? Jak ja bym chciała mieć takie rzeczowe i realistyczne podejście. Ponieważ uczucia rządzą moim światem spróbowałam nie angażować się i podejść bez emocji do spotkania z aktualnym uciekinierem. Znałam go przez internet,ale ani mnie nie urzekł intelektem,ani urodą.Przed spotkaniem znałam dokładną datę urodzenia,także mogłam przyjrzeć się wszystkiemu z kosmicznej perspektywy.Nieee,patrzę sobie,co te głupie planetki mogą wiedzieć.Nie ma takiej siły która doprowadziłaby mnie do jakichkolwiek kontaktów z tym panem,a już na pewno nie do intymnych.Tym bardziej,że ja miłości od seksu nie rozdzielam i przelotne romansiki mnie nie interesują. Tak to sobie poukładałam...do pierwszego spojrzenia,...kiedy ta cała gwiezdna ekipa wysadziła nas w kosmos. Tyle o moim realnym podejściu. Czy ja jestem nieobliczalna i porywcza.Myślę,że gdyby ktoś mnie mocno zdenerwował (a nie jest łatwo mnie wyprowadzić z równowagi), erupcja wulkanu była by tylko małym przyrównaniem do tego co by się działo. Na szczęście moi panowie nie zdążyli poznać tej ciemnej strony mojej natury,bo upłynniali się wcześniej. Może rzeczywiście bywam zaborcza?...chociaż ja mam bardziej tendencję do zagłaskiwania kotka na śmierć i robienia z siebie małego,pełzającego robala godzącego się na wszystko. Ale jak tu założyć Wenus opaskę na oczy,a Marsowi knebel wcisnąć w usta? Zna ktoś receptę?
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 18:17
Hmm Gdyby byly gotowe recepty ,to pewnie nie byloby tak oblegane forum z takimi problemami hihi Musisz niestety poczekac na "swoj czas" na Milosc przez wielkie M" Jak mowilam tez jestem mocno skorpioniczna i tez mam z tym problem, ale znow musze przyznac racje Astromixowi, poczekaj na takiego pana co jest tak mocno skorpioniczny jak ty.Ja mam oś ASC-DSC Skorpion -Byk i jak ktorys z panow mi aspektuje tą oś Wenuską, Sloncem czy Ksiezycem to hmm jest cudnie na dlugie ..dlugie lata
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 18:23
To nie kwestia recepty, tylko faceta, który wytrzyma napięcie emocjonalne, bo tu chyba jest klucz do Twojej zagadki. Ten facet swoim Marsem na Twoim Księżycu jeszcze bardziej nakręcał sytuację i w końcu wysiadły korki
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 19:07
.chociaż ja mam bardziej tendencję do zagłaskiwania kotka na śmierć i robienia z siebie małego,pełzającego robala godzącego się na wszystko. Ale jak tu założyć Wenus opaskę na oczy,a Marsowi knebel wcisnąć w usta? Zna ktoś receptę?
Żebym ja potrafiła tak zagłaskiwać. Mój poprzedni chłopak osiwiał po roku ze mną a jego poprzednik niemal skradał się do mnie na palcach bo nigdy nie wiadomo było jak zareaguje. Na odchodne często słyszę przykre słowa, bywa że jestem szantażowana, zdarzały mi się już niemal bójki. Krótko rzecz ujmując nie potrafię i nie chce tworzyć związków spokojnych i stabilnych. Nawet jak mi się trafi partner zrównoważony to robię wszystko żeby go z tej równowagi wyprowadzić. Bywam życiowo nieporadna a często nie chce mi się po prostu zajmować przyziemnymi sprawami co zwalam na kogoś ale niech tylko wyczuje że ten ktoś mnie ogranicza no to się zaczyna piekło.
Edytowany przez Daniela: 2010/09/04 19:36
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 19:29
sett cytat: Temat zamknięty. Obiekt zmienił orbitę,a synastria się rozpadła  Czy ktoś mógłby mi powiedzieć co siedzi w tym moim "przeklętym" horoskopie,że mężczyźni uciekają ode mnie gdzie pieprz rośnie? Gdyby się to zdarzało sporadycznie to w porządku,a po 20 którymś razie zaczynam się zastanawiać co ze mną jest nie tak. Im bardziej jestem dla nich miła,tym bardziej uciekają. No dramat jakiś.
Głód miłości potrafi skutecznie odstraszać facetów... Wydaje mi się Sett, że odpowiedź jest zawarta w Twoim pytaniu: nie bądź dla nich miła, bądź dla nich wyzwaniem, który od czasu do czasu da odczuć intensywność reakcji... Recepty jak to zrobić nie ma. Najlepiej trafić na skrorpioniastego skorpiona i być naturalnym jak było wyżej napisane... Czego Ci z całego serducha życzę
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/04 21:55
Hmm..Ja ogólnie jestem silna i dość nieprzystępna dla mężczyzn,chociaż ja im się podobam.Bardzo trudno się do mnie zbliżyć,rzeczywiście panowie się mnie boją (może nie tak jak Danieli - chylę czoło )ale na tyle,żeby otoczenie samo mi o tym mówiło.Do momentu zakochania się,kiedy to moje zachowanie zmienia się diametralnie.No bo jak być niemiłą dla kochanego misiaczka. FANETAK i Wenusia radzicie mi zaczekać na skorpioniastego Skorpiona. Proszę bardzo,przykład z tego roku,z przed ostatniej relacji.Hop! Załączam kółeczko.Znajomość koleżeńsko-pracowa,typowo platoniczna.Roczne obustronne podchody coś na zasadzie "Wnerwia mnie,ale cholernie mi się podoba.Ale ponieważ tak mi się podoba,to powiem,że jej nie lubię,dowalę jej,bo jeszcze nie daj Boże ktoś się tego domyśli".Bardzo ładnie działało to w obie strony.Nikt nigdy nie usłyszał ode mnie tylu przykrych rzeczy i dla nikogo nie byłam taka oschła...i vice versa.Nie zmienia to faktu,że dałabym rękę sobie uciąć,żeby wylądować z tym facetem w łóżku Ja wokół niego,on wokół mnie,energia uchodziła chyba do atmosfery,a ludzie schodzili nam z drogi.Los pomaczał paluszki i kiedy obie strony miały się ku sobie rozdzielił.Obiekt nie podtrzymał kontaktu i dołączył grona innych panów którzy opuścili układ. Ale nikt nie czytał mi tak w myślach i nie łapał w lot co chodzi w mojej pokrętnej psychice.Do tej pory mam jakieś intuicyjne przekonanie,że aspirowałby do roli mojego drugiego męża la: ....pierwszy mąż naturalnie uciekł z inną kobietą Gdzie tego samca alfa szukać,he,he. W brygadzie antyterrorystycznej? Za sterami Airbusa A380? Czy może w innej galaktyce...bo w tym Układzie na pewno nie ma!

Edytowany przez sett: 2010/09/04 21:57
|
|
|
O:Marsy w skorpionie ;) - 2010/09/05 00:31
.Bardzo trudno się do mnie zbliżyć,rzeczywiście panowie się mnie boją (może nie tak jak Danieli - chylę czoło
Nie ma co chylić. Panowie boja się mnie bo kapryśna i wymagając ze mnie partnerka. Ale oprócz wpływów Marsa czuje też bardzo silne działanie Neptuna co przejawia się tym że większość z nich próbuje się mną zająć, ułożyć mi życie a moje potrzeby są traktowane na zasadzie niedojrzałych fanaberii. Często słyszę "jeszcze Ci się odwidzi" itp. To nie jest tak że tupie nóżką i jest jak chce. Bywa że cierpię bo zbyt silnie się wiążę. Nie potrafię ot tak sobie przerzucić się na inny obiekt chociaż sprawiam wrażenie bardzo powierzchownej. Fakt że jak zrywam to już definitywnie ale zanim do tego dojdzie to miotam się jak ryba w sieci. Potem jednak odrywam się totalnie i zapominam. Mieszanka Mars-Neptun ( z którą się identyfikuję ) jest bardzo specyficzna bo łączy skrajności. Z jednej strony siła z drugiej słabość, inicjatywna i całkowita bierność, dominacja i uległość, brak wyrozumiałości i akceptacja niemal wszystkiego. Trudno to opisać tak by właściwie to oddać.
|
|