|
|
(nie)małżeństwo - 2010/05/23 23:54
Witajcie będę wdzięczna za wszelkie wskazówki w bardzo ważnej dla mnie sprawie. otóż jakbym nie dość miała kłopotów, mój były partner chce starać się o unieważnienie naszego związku, ponieważ ma w planie ożenek. zgodziłam się na współpracę bo nie chcę mu robić na złość. jednak obawiam się coraz bardziej, że on może mnie oczernić, winę przypisać mi (bo przecież on potrzebuje "czystych papierów" chcąc powtórnie się związać). nie wiem co robić - bliscy odradzają mi angażowanie się w tą sprawę, ale dla mojego ex to bardzo ważne a ja nie chcę wchodzić z nim w konflikt. i coraz bardziej boję się komplikacji, tego że on coś knuje. On: ur.07.10.1982 godz. nie pamiętam, Myślenice. czy ta sprawa ma szansę mieć bezbolesny przebieg? Dziękuję za wszelką pomoc. Pozdrawiam
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/24 00:31
zapomniałam o tranzycie...
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/24 08:31
Witam ... nie wiem jaki jest Twój poziom wiedzy na temat unieważniania małżeństwa ... rozumiem że chodzi o slub kościelny ...
poczytaj może najpierw ... pójdz do prawnika ... a nawet do jakiegos zaprzyjażnionego księdza ...
to sa sprawy które zostają na zawsze w papierach ... jak Ty bedziesz chciec wziąć slub w przyszłości to Twój partner zostaje powiadomiony o tym
Zarówno Kodeks rodzinny jak i prawo kanoniczne przewiduje kilka powodów dla, których można unieważnić małżeństwo:
choroba psychiczna albo niedorozwój umysłowy małżonka, pozostawanie w innym związku małżeńskim przez małżonka, brak wymaganego wieku małżonków, ubezwłasnowolnienie małżonka, pokrewieństwo lub powinowactwo między małżonkami w linii prostej, stosunek przysposobienia pomiędzy małżonkami
Małżeństwo może być unieważnione jeżeli oświadczenie o wstąpieniu małżeństwa zostało złożone: przez osobę, która z jakichkolwiek powodów znajdowała się w stanie wyłączającym świadome wyrażenie woli, pod wpływem błędu co do tożsamości drugiej strony, pod wpływem bezprawnej groźby drugiej strony lub osoby trzeciej, jeżeli z okoliczności wynika, że składający oświadczenie mógł się obawiać, że jemu samemu lub innej osobie grozi poważne niebezpieczeństwo osobiste.
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/24 08:36
czy ta sprawa ma szansę mieć bezbolesny przebieg?
wg mnie ....nie ma takiej możliwości ...
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/24 09:37
tylko jaką możliwość ruchu właściwie mam? przecież mu nie mogę zabronić. Czytałam o procedurze, wiem że składa się zeznania (każdy osobno) więc powiedzieć prawdę nie jest trudno, ale jest to przykre i krępujące. wg mnie takie unieważnienie to jakieś kombinowanie - bo choć byłam młoda to doskonale wiedziałam co robię. ale na jego decyzje nie mam wpływu. nawet gdyby uzyskał unieważnienie (np. z powodu niedojrzałości) to ja drugi raz za mąż na pewno nie wyjdę bo to po prostu jest niezgodne z moimi przekonaniami. tylko co robić teraz? czy on chce unieważnienia, stwierdzi ze on był niedojrzały, czy aby nie będzie próbował mnie w coś wmanewrować... na rozwodzie cywilnym zdarzyło mu się kłamać.. ale podkreślam - bardzo chcę uniknąć konfliktu.
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/24 13:49
Universum cytat: zgodziłam się na współpracę bo nie chcę mu robić na złość. jednak obawiam się coraz bardziej, że on może mnie oczernić, winę przypisać mi (bo przecież on potrzebuje "czystych papierów" chcąc powtórnie się związać). nie wiem co robić - bliscy odradzają mi angażowanie się w tą sprawę, ale dla mojego ex to bardzo ważne Rób tylko to co dobre i ważne dla Ciebie, to jest szansa, że nie będziesz tego żałować. "Ex" to "ex" - to już tylko historia, a dobrymi uczynkami piekło jest wybrukowane. Egoizm to najlepszy sposób wyjścia z kłopotów, jeśli nazbiera się ich za dużo i nie dają normalnie żyć.
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/24 14:15
niby tak.. tylko że mamy jeszcze nierozwiązane kwestie materialne i obawiam się że on zacznie komplikować sprawy, a ja w tym momencie mam kiepską sytuacje materialną i po prostu nie stać mnie, by móc zerwać z nim całkowicie kontakt - o czym marzę. na prawdę się boję... nie mam ani zdrowia ani pieniędzy na prawnika i na ponowne kłótnie...
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/24 14:47
To postaw warunek szybkiego rozwiązania kwestii materialnych, a po ich rozwiązaniu wróć do sprawy (nie)małżeństwa.
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/24 17:56
przy CENTRUM INTERWENCJI KRYZYSOWEJ zawsze jest prawnik .... udzielają wsparcia psychologicznego i informacji prawnej ... często pracują tam ludzie mocno zaangażowani .... skorzystaj z pomocy bo warto ... nie rób nic co potem nie pozwoli Ci spojrzeć w lustro ...
złap głęboki oddech ... zrób dystans do sprawy .... poszukaj pomocy w najbliższym otoczeniu ... czasami dużo można poczytać na forum tematycznym ... i załatw to tak żeby być zgodnie ze swoim sumieniem ...
mam kuzynkę która ma unieważnienie ślubu ... było na jej wniosek ... ale PO FAKCIE poczuła się okropnie .... jeszcze bardziej zapętliły się kłopoty ...
poszukaj pomocy na miejscu ... to bardzo ważne żeby mieć wsparcie ... takie realne ... rzeczywiste .... bo nawet jak się zdecydujesz na to unieważnienie to nie będzie lekko
pozdr i trzymam kciuki
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/24 20:55
tak jak mówię - mi to unieważnienie nie jest do niczego potrzebne bo uważam to za naciąganie faktów, czy po prostu oszustwo dla ludzi i nie zamierzam drugi raz biec do ołtarza. dlatego jeżeli ja będę mieć cokolwiek mówić to tylko prawdę. dokładnie dlatego, by móc patrzeć na siebie w lustrze. ale on wniesie sprawę z moją aprobatą czy bez niej. wyjaśnienie kwestii materialnych też nie jest łatwe ani nawet możliwe obecnie, bo to ex oczekuje, że ja zapłacę za połowę naszego wspólnego dorobku, gdyż on go nie chce (sąsiedztwo mojej rodziny). Ja póki co nie mam możliwości wyłożenia takiej kwoty. No i mamy pat.
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/25 00:58
Mam taką propozycję, pozostawmy forum astrologiczne dla jego podstawowych funkcji. Nikt tu nie jest osobą bezstronną i trudno tutaj o porady prawne, a tym bardziej o moralną ocenę faceta, którego nikt nie zna. Każdy kij ma dwa końce, a sprawa nie jest na to forum. Tak uważam.
Edytowany przez lisek1711: 2010/05/25 10:56
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/25 02:00
Sprawa jest naprawdę delikatna i wymaga analizy, której nie dokona się na forum...
Edytowany przez lisek1711: 2010/05/25 11:00
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/25 02:17
i niech inni się wypowiedzą, ale ja mam takie zdanie...
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/25 08:02
Mam taką propozycję, pozostawmy forum astrologiczne dla jego podstawowych funkcji. Nikt tu nie jest osobą bezstronną i trudno tutaj o porady prawne, a tym bardziej o moralną ocenę faceta, którego nikt nie zna. Każdy kij ma dwa końce, a sprawa nie jest na to forum. Tak uważam.
tylko że to wszystko widać w tranzytach ... saturn zbliża sie do stellum ... saturn w natalnym horoskopie jest władcą II domu - domu finansowego ... do tego kwadratura plutona do stellum wydobywa stare sprawy na wierzch ...
w tranzytach widać trudny okres ... podnoszący świadomośc ... ale jednocześnie przynoszący duże zmiany życiowe
I ty i on potrzebujecie wolności.
przepraszam za określenie, ale wolnosci byle nie za cene własnego zeszmacenia ... bo to wtedy już nie wolność a niewola
Universum ... myśl o przyszłości nie zapominając o przeszłości ... rozliczaj przeszłośc ta by nie stała się barierą w przyszłości
pozdr i trzymam kciuki
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/25 10:55
Lisek, nie projektuj na mnie swoich przeżyć - choć szanuję twoje doświadczenia. nie mówię źle o moim byłym i chętnie nie miałabym kontaktu z nim, bo to byłoby najzdrowsze, ale jak mówię, z racji finansowej niemożności (chwilowej, mam nadzieję) nie jestem w stanie mu ułatwić nowego startu, bo sama mam kłopoty. i co ciekawe to on nalega na spotkania twarzą w twarz, zamiast wysłać mail, co proponowałam. Więc niech nikt nie myśli źle o nim ani o mnie - on ma prawo zacząć od nowa. tylko że z racji przeszłości ja mam prawo się bać tego co zamierza zrobić. dlatego pytam o tranzyty, czy coś widać, bo jeżeli chodzi o siebie to boję się że będę "podkręcać" to co widzę żeby się uspokoić.
PS. w naszym kraju jest "długa tradycja" nienawidzenia byłych partnerów. mnie takie coś by wykończyło po prostu. po to ludzie sie rozstają żeby iść swoją drogą a nie żeby żyć by zatruwać życie innym.
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/25 11:09
Pelagio, Universum chodzi mi o fakt aby nie analizować tak trudnych i mega delikatnych spraw na forum...
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/25 11:10
pelagia cytat: przepraszam za określenie, ale wolnosci byle nie za cene własnego zeszmacenia ... bo to wtedy już nie wolność a niewola
Universum ... myśl o przyszłości nie zapominając o przeszłości ... rozliczaj przeszłośc ta by nie stała się barierą w przyszłości
powtarzam raz jeszcze: to nie moja decyzja więc dlaczego to ja niby jestem ta zła ("zeszmacenie")? proszę was o radę i wasze odczucia co do horoskopu, a czuję jakby każdy mówił coś o swojej sytuacji i trochę mnie atakował (choć ostatnio jestem ogólnie drażliwa więc może mi się wydaje). dla mnie to unieważnienie to ani wolność ani niewola - Bóg naprawdę wie lepiej co i jak się ma w świecie, i nie potrzebuje do tego ustaleń zacnych trybunałów. a w związku z tym bez względu na decyzje końcową, ja drugi raz przy ołtarzu nie stanę. ale odpowiadam TYLKO za siebie - nie za niego. Wiem, że tranzyty teraz raczej źle wróżą, tj. trudny okres. tylko u mnie jeden trudny okres zastępuje inny. to kończenie starych spraw o którym pisze pelagia to coś co rozpoczęłam ok pół roku temu, bo czułam (nie patrząc na horoskop) że muszę uporać się z wszystkimi zaległościami. tylko po cichu liczyłam że z czasem będzie lżej, a tu nic.. co do sprawy z ex - bardzo boję się że będzie chciał jakoś zrobić mi krzywdę. czy widać go (byłego) jeszcze w moim horoskopie? ten trudny okres bedzie trudny całościowo czy tylko z jego powodu? mam mętlik w głowie... co wy widzicie patrząc na ten układ?
Edytowany przez Universum: 2010/05/25 11:12
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/25 11:16
Lisek, może ty zerkniesz na rozkład planet i może zobaczysz coś co mi umknęło? tak ogólnie, nie myśląc już o kwestii unieważnienia, bo jest on dosyc trudny. ale może widzisz cos w tranzytach? jestem wdzięczna za wszelkie sugestie.
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/25 11:22
to nie moja decyzja więc dlaczego to ja niby jestem ta zła ("zeszmacenie")? proszę was o radę i wasze odczucia co do horoskopu, a czuję jakby każdy mówił coś o swojej sytuacji i trochę mnie atakował
Universum ... absolutnie Cie nie atakuję ... mówiąc o "zeszmaceni" mam na mysli że możesz pod naciskiem ex podejmując decyzje pójść na ustępstwa których mogłabyś w przyszłości żałować ... tylko tyle ..
Wiem, że tranzyty teraz raczej źle wróżą, tj. trudny okres. tylko u mnie jeden trudny okres zastępuje inny. to kończenie starych spraw o którym pisze pelagia to coś co rozpoczęłam ok pół roku temu, bo czułam (nie patrząc na horoskop) że muszę uporać się z wszystkimi zaległościami. tylko po cichu liczyłam że z czasem będzie lżej, a tu nic..
Saturn już był w wadze ... już aspektował Twoje stellum (więc dał już odczucie problemów) ... teraz jest w retro (dla Ciebie to chwila odprężenia) ... na koniec maja rusza saturn znowu do przodu ... i wkrotce zacznie tranzyt po Twoim stellum ...
na tranzyty saturna jest rada pt: cierpliwośc i sumienność ...
niestety też ograniczenia i raczej poczucie samotności i samotnej walki ze światem ...
jedno jest pewne jak saturn minie Twoje stellum (ok 2,5 roku) będziesz KIMŚ INNYM ... bogatsza od doświadczenie i siłę
pozdr
|
|
|
O:(nie)małżeństwo - 2010/05/25 11:37
heh tylko czy do tego czasu nie zwariuję? u mnie Saturn to kłopoty a 2,5 roku to bardzo dużo. kiedy próbowałam szukać sama, to mi wychodziło że za ok 2 lata powinno być duzo lepiej - ale widać pewno sama sobie to "wkręciłam" żeby mieć nadzieję że bedzie szczęsliwiej. Pelagia, na jaką dziedzinę radziłabyś mi szczególnie uważać? czy moje przeczucia odnośnie ex to tylko moje trochę wagowe lęki czy jednak coś w trawie/horoskopie piszczy?
fakt: czuję się samotna jak diabli z tym wszystkim, choc mam przyjaciół którzy wspierają. mam taką ogólną panikę, zamęt. i nie wiem, czy mam cierpliwie robić swoje, czy nie angażować sie w nic (np sprzeciwic sie ex w kwestii unieważnienia).
kiedy się człowiekowi nie układa, przydałby sie jakiś sukces mały, coś dobrego, bo powoli wyczerpują mi się baterie..
Edytowany przez Universum: 2010/05/25 11:43
|
|